poniedziałek, 25 października

Maniak przy stole Głupota czy sposób?

Każdy, kto gra już trochę w pokera, wiele razy widział przy stole maniaka. Gracza, który nie dość, że gra w każdym rozdaniu, to jeszcze podbija, przebija, gra za wszystko niemal non stop. I jeszcze pokazuje słabe karty, sprawdza duże zagrania z iluzoryczną tylko szansą na zwycięstwo. Wielu z nas pewnie zastanawiało się, czym ktoś taki się kieruje? Dlaczego tak gra, przecież to kwestia chwili, gdy rozda wszystkie żetony…

Oczywiście, wielu maniaków to gracze, którzy nie potrafią dobrze grać albo po prostu się bawią. Takich z radością przyjmiemy na stoliku. Ale jest też część graczy, którzy grają superagresywnie w określonym celu – zabrania nam naszych pieniędzy. I często im się to udaje, a my nie jesteśmy w stanie pojąć, jak to się stało – co za farciarz, to niemożliwe, jak on mógł tak zagrać… Dobry gracz, stwarzający wrażenie maniaka i umiejący kontrolować swoją agresywną grę, to bardzo, a to bardzo niebezpieczny przeciwnik.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Gramy w turnieju i pasujemy bardzo dużo rąk, mamy więc opinię gracza tight. Każdy dobry zawodnik będzie wiedział, że kiedy w końcu wejdziemy do gry, najczęściej wraz z przebiciem, to należy mieć się na baczności. Bardzo prawdopodobne jest, iż po naszym zagraniu wszyscy przeciwnicy spasują. Ma na to wpływ nasz wizerunek na stole. A teraz sytuacja odwrotna. Gramy w każdym rozdaniu i robimy to bardzo agresywnie. Podbicie i przebicie za każdym razem. Na początku, inni gracze raczej będą pasować, ale po kilku takich zagraniach zorientują się, że nasze podbicia wcale nie oznaczają, że mamy silną rękę. Po prostu taki styl. I zaczną nas sprawdzać z coraz bardziej marginalnymi rękami. Oops. Właśnie wpadli w pułapkę maniaka…

Stworzenie właściwego wizerunku jest pierwszym celem agresora. Jeżeli jego karty nie będą sprawdzane, na pewno zadba on o to, aby samemu je pokazać. Oh, to ja wcale nie miałem koloru?, No cóż, właściwie to ja zbierałem do pary… itd. Wszystko po to, aby pozostali gracze upewnili się, że mają do czynienia z kimś przynajmniej niespełna rozumu. Jeżeli powyższe sztuczki nie wystarczą, może on jeszcze pokazowo, upewniając się, że wszyscy na stole to zauważą, sprawdzić allina innego zawodnika z np. 3-7 w różnych kolorach. Ponieważ w pokerze pierwsze wrażenie ma kluczowe znaczenie, po takim pokazie wszyscy gracze będą mieli w głowie tylko jedną myśl Poczekaj, koleżko, aż cię złapię w następnym rozdaniu…. Bam, wędka zarzucona.

Ze względu na konieczność stworzenia odpowiedniego wizerunku, co często wiąże się z utratą dużej ilości żetonów, maniak ma większe szanse na sukces w grze stolikowej albo w turnieju z rebuyami. W turnieju typu freezeout, nawet on nie może zbytnio przesadzać.

Po upewnieniu się, że pozostali gracze na stole widzą z kim mają do czynienia, dobry, agresywny gracz przystępuje do fazy B. Nadal gra agresywnie, ale częściej pasuje i gra odrobinę mniej rąk. Nie musi się martwić o utratę wizerunku. Jak mawia świetny angielski gracz Dave „Devilfish” Ulliott: przyjdź do kasyna jednego dnia i przegraj w najgłupszy możliwy sposób 100 000 funtów. Następnego dnia wygrasz 500 000. Jak już pisałem, kluczowe jest pierwsze wrażenie. Są gracze, którzy jeden, jedyny raz zagrali w sposób szalony, a opinia maniaków ciągnęła się za nimi miesiącami.

Tak naprawdę, w fazie B agresor gra dobrą, solidną grę, jedynie nieco agresywniej niż przeciętnie. I w odróżnieniu od gracza tight, którego opisywałem na początku, on będzie dostawał akcję, bardzo dużo akcji. Taki był jego plan od początku. Po prostu przy kolejnym zagraniu, znajdzie się ktoś, kto nie będzie chciał uwierzyć, że tym razem maniak naprawdę ma kartę. A co jeszcze lepsze, nawet gdy agresor pokaże sprawdzoną najlepszą możliwą rękę, to w jego postrzeganiu przez resztę stołu nic się nie zmieni. Oh, jeden raz trafił, zdarzyło się, i tak gra cały czas jak wariat… Złapię go za chwilę. To jest najważniejsza faza planu – gromadzenie żetonów, póki inni nie zorientują się, że mają do czynienia z naprawdę dobrym graczem, a nie kompletnym idiotą.

Czy warto zatem zostać maniakiem? Czy naprawdę jest to takie proste, na jakie wygląda?

Na pewno nie można polecić takiej gry początkującemu. Wymaga to sporo doświadczenia i wprawy, dobrego wyczucia, a przede wszystkim dużej odwagi i konsekwencji. Ponadto, należy się liczyć z koniecznością włożenia w rozgrywkę sporej ilości pieniędzy, zanim ten styl gry zacznie przynosić nam korzyści.

Bardzo ważne jest odpowiednie zarządzanie pieniędzmi. Na grę typu maniak powinniśmy decydować się na niższych niż zazwyczaj stawkach, inaczej początkowa, raczej nieunikniona utrata pieniędzy (żetonów) może spowodować, że to my sami stracimy kontrolę nad swoją grą. Wtedy inni gracze pozbawią nas naszych żetonów, a nie my ich. Głównym założeniem tego stylu gry jest spowodowanie, aby inni gracze przestali grać swoją grę „A”, i wykonywali zagrania, o których w normalnej sytuacji nawet by nie pomyśleli.

Trzeba być również przygotowanym, że karty mogą nam nie pomagać. W początkowej fazie jest to nawet wskazane, ale później potrzeba odrobiny szczęścia. Głównie z tego powodu, iż otrzymamy dużo więcej akcji niż przeciętny gracz. Oczywiście o to właśnie nam chodzi, ale im więcej i im częściej jesteśmy sprawdzani nawet jeżeli mamy lepszą rękę (czyli po przejściu do fazy B), tym bardziej rośnie szansa na to, że sprawdzający nas gracze dobiorą jakiś cudowny układ. A wtedy będzie to kosztowało nas wszystkie żetony. Trzeba mieć to na uwadze i umieć się na to uodpornić. Wcześniej czy później, taktyka maniaka powinna przynieść zamierzone efekty. Niemniej, nie poleciłbym jej nikomu, kto nie jest przynajmniej bardzo dobrym graczem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

96 − = 93