Dziki Bill Hickok Drukuj Wyślij znajomemu
16.01.2007.
ImagePierwsza legenda pokera
Był przystojny, wysoki, nosił długie włosy, wąsy, chodził elegancko ubrany i był doskonałym strzelcem. Nazywał się James Butler Hickok, chociaż świat pamięta go jako Dzikiego Billa. Zasłynął twardym charakterem, celnym okiem, burzliwym życiem opisywanym w broszurowych powieściach, romansem z Calamity Jane oraz śmiercią przy stole pokerowym.
O największej sławie Dzikiego Zachodu wiadomo wiele, ale jest problem z rozdzieleniem mitów od faktów. Jedno wiadomo na pewno: to jemu pokerzyści zawdzięczają „Rękę truposza” (Dead Man’s Hand), układ składający się z par czarnych asów i ósemek.

Hickok to niezaprzeczalnie pierwsza legenda pokera. Wiele czasów spędzał w salonach, gdzie zajmował swoje ulubione miejsce, w rogu, tak aby nikt nie mógł zajść go od tyłu. Od kiedy zaczął pracować jako przedstawiciel prawa miał wielu wrogów. Na dodatek miał dość gwałtowny charakter, strzelał nie tylko do złych facetów (przez co stracił nawet kiedyś posadę szeryfa), no i lubił naginać prawdę, albo zwyczajnie fantazjować. Wiele z opowieści krążących do dzisiaj na jego temat, to wynik jego bujnej wyobraźni.

W zbudowaniu legendy Dzikiego Billa pomogły także takie postaci jak George Ward Nichols, dziennikarz, który podążał jego śladem zafascynowany słynnym rewolwerowcem i jako pierwszy, opublikował wywiad z Hickokiem (rozmowa ukazała się w 1867 roku w „Harper’s New Monthly Magazine”) oraz Henry M. Stanley, inny reporter, któremu udało się wyciągnąć od Wild Billa słynne stwierdzenie: Na niebiosa, nigdy nie zabiłem człowieka bez dobrego powodu.

Okazuje się jednak, że za dobry powód czasami wystarczał... zegarek. Tak było w przypadku pojedynku rewolwerowego z Davidem Tuttem, dzięki któremu cała Ameryka usłyszała o Billu. Dzikim Billu. To było w lipcu 1865 roku. Bill przegrał z Tuttem w pokera. David szybko zaczął upominać się o zwrot długu, 35 dolarów. Hickok uważał, że jest winien zaledwie 25. W czasie sporu Bill spojrzał nagle na swój zegarek, prawdziwe złote cacko. Tutt zarekwirował go jako zabezpieczenie (jak – tego już historyczne źródła nie podają), a Hickok uniósł się honorem i postanowił odzyskać swoją własność. Istnieje także inna wersja wydarzeń, według której panowie pokłócili się o kobietę. Według jeszcze innej relacji chodziło o stare uprzedzenia, z czasów kiedy obaj służyli jako szpiedzy we wrogich obozach w czasie wojny secesyjnej. Historycy są zgodni w jednym: spór zakończył się na głównym placu Springfield, gdzie panowie umówili się dokładnie o 6 wieczorem na pojedynek rewolwerowy.

Świadkowie zeznawali potem, że słychać było tylko jeden strzał. Ale zarówno w broni Hickoka jak i Tutta brakowało jednego naboju. Musieli więc wystrzelić w tym samym momencie. Tutt chybił, Bill trafił oponenta w prawy bok, a zaraz potem odwrócił się i zaczął celować w przyjaciół zastrzelonego mężczyzny, bojąc się, że będą chcieli pomścić śmierć kumpla. Do linczu nie doszło, za to odbył się proces i po dwóch tygodniach Hickok został uniewinniony. Uznano, że działał w obronie własnej. Tak narodziła się legenda Dzikiego Zachodu.

Druga strzelanina, która przyczyniła się do rozsławienia imienia Wild Billa zakończyła na dobre, niestety, jego karierę. Było to 2 sierpnia 1876 roku w salonie Nuttal & Mann w mieście Deadwood. Wtedy to właśnie Hickok zasiadł do ostatniej w swoim życiu partii pokera. Akurat tego dnia w lokalu był taki tłok, że Bill nie mógł zasiąść w swoim ulubionym miejscu, w rogu salonu. W ten sposób chronił się przed strzałem w plecy. Jednak tego dnia miłość do hazardu wygrała z ostrożnością. Hickok usiadł tyłem do drzwi lokalu. Wkrótce po rozpoczęciu gry w barze pojawił niejaki Jack McCall, który zaszedł Billa od tyłu, wycelował w jego głowę kolta kaliber 0,45 i pociągnął za spust.

Także w tym przypadku brakuje zgodności co do motywów jakie stały za tym wydarzeniem. Jedni mówią, że McCall został wynajęty i dokonał morderstwa w zamian za 200 dolarów. Mówiło się także, że Jack wściekł się za to, że Hickok dzień wcześniej zaproponował mu parę dolarów na śniadanie - McCall był wtedy bez grosza przy duszy, ponieważ przegrał wszystkie pieniądze w pokera. On sam twierdził, że była to zemsta za śmierć brata, który zginął z ręki Billa. I nawet początkowo uwierzono w jego wersję, a sąd uznał go niewinnym i puścił wolno. Jednak jakiś czas później McCalla znów aresztowano. Było to w innym mieście, gdzie pijany Jack przechwalał się zabiciem najsłynniejszego rewolwerowca Ameryki. Odbył się nowy proces – poprzedni został unieważniony, ponieważ Deadwood leżało na terenie indiańskim, a w związku z tym nie było miastem legalnym i wszelkie ustanawiane tam akty prawne nie obowiązywały. Po raz drugi McCalla sądzono w Yankton. Szybko ustalono, że jego opowieść to zwyczajna bajka – okazało się, że morderca nie ma brata! Uznano go winnym i skazano na śmierć przez powieszenie.

Tak zakończyła się kariera Wild Billa Hickoka. I tak powstał słynny układ kart zwany Dead Man’s Hand. W chwili śmierci rewolwerowiec trzymał w ręce dwie pary: czarne asy i ósemki.

mf

» Brak komentarzy
Dotychczas nikt nie skomentował tego artykułu.
» Wyślij komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodać komentarz.
Zaloguj się lub zarejestruj.
 

Reklama

Advertisement