Uwaga, terrorysta przy stole!Trudno go nie zapamiętać. Przede wszystkim nosi charakterystyczną bluzę z nasuniętym na głowę kapturem, przez co zyskał sobie przydomek Unabomber. Taki pseudonim nadano kiedyś Tedowi Kaczyńskiemu, amerykańskiemu terroryście, którego dzięki pewnemu portretowi pamięciowemu świat zapamiętał właśnie w takim ubraniu.
Phil Laak na takie przezwisko się nie obraża, a z bluzą się nie rozstaje – tym bardziej, że to prezent od kumpla po fachu, Gusa Hansena.
Ale strój to nie jedyny powód dla którego Laak zapada swoim oponentom w pamięć. Ma dość gorący temperament i swobodny styl bycia. W czasie gry tańczy, robi pompki (na jednej ręce!), klęczy przy krupierze, żeby jako pierwszy zobaczyć karty, a czasami teatralnie rzuca się na podłogę. Odzywa się w nim wtedy pewnie gorąca, irlandzka krew. Bo chociaż Laak od lat żyje w Stanach Zjednoczonych, to urodził się w Dublinie i tam spędził pierwsze lata życia. Do USA, a konkretnie Massachusetts, trafił wraz z rodziną, gdy miał cztery lata. Tam się wychował, tam ukończył studia – studiował budowę maszyn na University of Massachusetts w Amherst. Potem nawet przez krótki okres czasu pracował jako inżynier. Ale praca w jednym zawodzie to trochę zbyt duże ograniczenie dla osoby o tak niespokojnej duszy. Dlatego Phil był także komornikiem (widziałem kiedyś film o komorniku i myślałem, że to najfajniejsza robota na świecie!), inwestorem nieruchomości, spekulantem na giełdzie, zajmował się także zakładami bukmacherskimi. Zaraz po ukończeniu szkoły wraz z kolegą przejechał Stany Zjednoczone na motocyklu, potem zahaczył się na krótki czas w San Diego, gdzie podjął normalną pracę. A potem znów ruszył w trasę, tym razem do Europy. Plan na życie miał prosty: Chciałem się dobrze bawić i chciałem być bogaty. Gdybym chciał tylko się bawić, wstąpiłbym do cyrku. A gdybym tylko chciał zostać bogaty, trafiłbym na Wall Street. Przez tę zachłanność świat cyrku i giełdy stracił barwną postać, a świat pokera zyskał nową gwiazdę. Ale najpierw był tryktrak. Pewnej nocy, o 4 rano, nieregularny tryb życia i zrządzenie losu zaprowadziły Laaka do pewnej knajpki na hamburgera. Tam spotkał grupkę starszych panów grających w tryktraka. Postanowił do nich dołączyć. To przypadkowe spotkanie stało się początkiem nowego rozdziału w jego życiu – szybko został stałym gościem restauracji. Początki były trudne, bo Laak był onieśmielony – wierzył, że w przypadku gier wiek i doświadczenie zawsze idą w parze. Okazało się jednak, że pozostali gracze są – jak sam to podsumował – beznadziejni. Dlatego Phil uwierzył w siebie, zaczął grać coraz więcej, aż w końcu stało się to jego zawodem.  Jennifer Tilly i Phil Laak
A potem pojawił się poker. Dlaczego? Bo środowisko tryktraka stało się dla niego zbyt ciasne i mało konkurencyjne. Dał więc sobie rok na zapoznanie się z pokerem, zrobienie rozeznania na rynku i sprawdzenie swoich umiejętności. Jeździł po całym świecie, wszędzie gdzie była akcja, coś się działo. Nie miał rodziny, żadnych zobowiązań, stać go było na taki styl życia. Początki były trudne. Laak zaczął grać w pokera w 1999 roku, do 2003 roku zagrał tylko w ośmiu turniejach, w tym trzy razy startował w Main Event w World Series of Poker. Tak naprawdę świat dowiedział się o nim dzięki World Poker Tour. Program, który przyczynił się do pokerowego boomu, pomógł rozwinąć skrzydła wielu graczom, w tym Laakowi. To WPT zawdzięcza on sławę i pieniądze. Ale sukcesy odnosił także przy innych okazjach. W 2004 roku wygrał WPT Los Angeles Celebrity Invitational, rok później uplasował się na drugim miejscu (tuż za Johnny’m Chanem) podczas turnieju WSOP $2500 Pot Limit Hold'em. W tym samym roku, podczas William Hill Poker Grand Prix, pokonał w finale Rama „Crazy Horse” Vaswaniego i wygrał 150 tysięcy dolarów. Poza zielonym stołem Laak także radzi sobie nieźle. Mieszka w San Francisco wraz ze swoją dziewczyną, Jennifer Tilly, także pokerzystką i znaną aktorką. Od kiedy Jennifer spotyka się z Philem zyskała przydomek Unabombshell. A bombshell znaczy sensacja... (mf)
» Brak komentarzy
Dotychczas nikt nie skomentował tego artykułu.
» Wyślij komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodać komentarz. Zaloguj się lub zarejestruj.
|