|
Każdy, kto był ze mną przy stole wie, że rozgrywam wiele rozdań. Kiedy sprawy mają się dobrze gram ze wszystkimi rodzajami kart próbując zarobić trochę, gdy trafię flopa albo zgarniać małe pule, gdy innym nie doszło.
Ponieważ angażuję się w tak wiele starć trafiam na sytuacje, gdzie trudno dokładnie określić jaka naprawdę jest ona dla mnie. Mógłbym mieć np. najwyższą parę ze słabym kickerem trzymając na ręku 7♠ 8♠ przy flopie 8-4-2 i w takiej sytuacji muszę spróbować ustalić czy moja para to najlepszy układ. Wiele podręczników sugeruje, że najlepszym kierunkiem jest podbicie w sytuacji takiej jak ta. Logika podpowiada, że podbicie wymusi na rywalu podjęcie decyzji dostarczając ci wartościowych informacji. Ale problem w tym, że podbicie to drogie rozwiązanie. W turniejach nie zaczynasz gry z masą żetonów, więc niezbędne jest gromadzenie informacji najtaniej jak to możliwe. Często sprawdzenie dostarczy ci wszystkich informacji, których potrzebujesz. Kiedy w sytuacji opisanej wyżej sprawdzam, to natychmiast zaczynam się zastanawiać czego mógłbym się spodziewać po przeciwniku. Zadaję pytanie: „Jak zagrałby, gdyby miał parę wyższą od kart wspólnych? A jak z kartami wyższymi od flopa?” Kiedy koło pójdzie w ruch to zaczynam szerzej patrzeć na to czego powinienem się spodziewać. Mogę wtedy przyjrzeć się jak reagują moi rywale na kartę na turnie i jak obstawiają. Jest to zazwyczaj dla mnie wystarczająca ilość informacji, aby podjąć decyzję rozsądną i opartą na zdobytej w ten sposób wiedzy. Z innego jeszcze powodu mówi się, że powinieneś podbić, gdy jesteś w trudnym położeniu. Podbicie chroni cię przed pozostaniem w grze przeciwnika z nienajlepszą kartą, który może dobrać do lepszego od twojego układu. Ale ja się tego nie obawiam. Dużo bardziej interesuje mnie wyciągnięcie wszystkiego co możliwe z rozdań, w których wygrywam. Podbicie może kosztować mnie sporo żetonów. Pewne rozdanie, które rozegrałem podczas jednego z eventów WSOP dwa lata temu doskonale to ilustruje. Przed przerwą na kolację miałem około 12k w żetonach, co stawiało mnie w dobrej pozycji. Niezły gracz na wczesnej pozycji, który miał więcej ode mnie żetonów, podwoił dużą w ciemno. Przyjrzałem się swoim kartom i zobaczyłem K-Q. Sprawdziłem, tak jak obaj gracze z pozycji w ciemno. Na flopie przyszły: K-9-4 – całkiem nieźle dla mnie. Podbijający przed flopem zrobił mały zakład, a ja postanowiłem jedynie sprawdzić. Chciałem zobaczyć co zrobi na turnie. Ponadto musiałem poczekać na to co zrobią gracze z blindów. Ci ostatni spasowali i na turnie pojawiła się nic nie zmieniająca karta – szóstka. Ponownie mój rywal nisko zagrał za 3k, a mi w stacku pozostawało 6k. W tym momencie byłem pewien, że wygrywam, ale nie podbiłem. Chciał dać mojemu przeciwnikowi okazję do blefu za kolejne 3k na riverze. I tak dokładnie się stało. Kiedy na riverze pojawiła się kolejna nic nie znacząca karta, przeciwnik zagrał mojego all-ina, a ja sprawdziłem. Pokazał parę ósemek na ręku i zgarnąłem potężną pulę. Gdybym zagrał agresywnie i podbił na flopie, to kosztowałoby mnie to utratę olbrzymiego zysku. W swoim następnym turnieju weź pod uwagę korzyści jakie możesz wynieść z jedynie sprawdzania zakładów. Często dostarczy ci ono wszystkich informacji potrzebnych do podjęcia dobrej decyzji w następnej rundzie licytacji. A w tych rozdaniach, w których wygrywasz osiągniesz dużo większe zyski. Erick Lindgren 
» Brak komentarzy
Dotychczas nikt nie skomentował tego artykułu.
» Wyślij komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodać komentarz. Zaloguj się lub zarejestruj.
|