|
Jej ulubiona gra to limit hold’em. Jej ulubieni gracze to Barry Greenstein i Patrik Antonius. Jej ulubiona strona to – od blisko roku – ChiliPoker. Oto Poker Diva, Liz Lieu.
Skąd ten pseudonim? Jest drobna, seksowna, od stóp do głów ubrana w ciuchy znanych projektantów. Jej faworyci to Dolce & Gabbana, Roberto Cavalli, Chanel, Christian Dior i Louis Vuitton. Takie marki kosztują. Żeby móc obnosić się ze strojami i biżuterią z najwyższej półki trzeba zarabiać dużo. A żeby zarabiać dużo w tym zawodzie, trzeba być dobrym graczem. Dlatego chociaż Lieu dba o swój image atrakcyjnej kobietki, wszyscy wiedzą, że ten wizerunek to tylko zasłona dymna. W rzeczywistości Liz to twardy i agresywny zawodnik, który świetnie daje sobie radę zarówno przy stołach cashowych, jak i w turniejowych rozgrywkach. - Myślę, że mężczyźni grają inaczej przeciwko kobietom, a przez to podejmują złe decyzje. Grając na niektórych stawkach próbują znęcać się bardziej właśnie nad kobietami, albo wpadają w tilt bo przegrali pulę z kobietą – tłumaczy ten fenomen Lieu. Ale przyznaje, że to cecha słabszych zawodników, bo tym dobrym, wygrywającym graczom jest wszystko jedno z kim zasiadają do stołu. Liz urodziła się w 1974 roku w Wietnamie. Po roku jej rodzice przenieśli się do Stanów Zjednoczonych, do Kolorado. Po raz pierwszy przyszła diva zetknęła się z pokerem w wieku 13 lat. To wtedy zaczęła grywać z przyjaciółmi w chińską odmianę tej gry. Mając lat 18 Lieu wraz ze swoim ówczesnym chłopakiem zainicjowała rozgrywki domowe, w których królował poker hold’em i pai gow. Pełniła rolę krupierki i szefowej przybytku hazardu, a przy okazji bacznie obserwowała jak grają i przegrywają inni gracze. Dzięki tej pracy wiele się nauczyła i zbudowała porządny bankroll. Coraz lepiej radziła sobie przy stoliku. Jednak o przejściu na zawodostwo nie zadecydowały sukcesy, ale choroba ojca. Po tym jak tata Liz przeszedł zawał serca, Lieu poprosiła oboje rodziców, żeby rzucili pracę i zaczęli cieszyć się życiem. Od tej chwili to ona miała stać się głównym żywicielem rodziny. Poker Diva wyjechała do Vegas i podjęła pracę jako zawodowy pokerzysta w grach cashowych. Szło jej nieźle, ale miała kilka słabszych momentów. Jak wtedy, kiedy jej chłopak, gracz-amator, przegrał wszystkie pieniądze, które mu pożyczyła i zniknął z miasta na zawsze. Było to dwa tygodnie po tym, jak się jej oświadczył... Przez cały ten czas wspierał ją pokerzysta John Phan, jej najlepszy przyjaciel, o którym Liz mówi, że jest dla niej jak brat. To on namówił ją do udziału w turnieju World Series of Poker w 2005 roku. Jej fantastyczny występ sprawił, że o Lieu zrobiło się głośno. Zajęła piąte miejsce w evencie $1500 no-limit hold’em i dwunaste w $5000 no-limit hold’em. Następnym szczęśliwym przystankiem w jej karierze był turniej Festa Al Lago w Bellagio, także w 2005 roku. Udało jej się zająć płatne miejsca aż w trzech eventach i zgarnąć w sumie w tydzień $80 000. Potem były jeszcze takie imprezy jak World Poker Finals, Five Diamond World Poker Classic, Gold Strike World Poker Open i ten najważniejszy, 2006 L.A. Poker Classic, w którym po raz pierwszy zdobyła turniejowe zwycięstwo wygrywając event $1000 limit hold'em event. Rok później znów zagrała w Commerce Casino w tym samym turnieju i wygrała w tej samej konkurencji. Liz Lieu odwiedziła także Polskę, w tym roku brała udział w EPT Polish Open. Niestety, dosyć szybko odpadła z gry. Do dzisiaj dzięki samej grze turniejowej zarobiła ponad $680 000. (mf)
» Brak komentarzy
Dotychczas nikt nie skomentował tego artykułu.
» Wyślij komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodać komentarz. Zaloguj się lub zarejestruj.
|